Brian Porter-Szűcs

Całkiem zwyczajny kraj. Historia Polski bez martyrologii

„Za każdym politykiem, za każdym ekspertem wypowiadającym się na temat społeczeństwa powinien stać historyk trzymający transparent: ‘To bardziej skomplikowane, niż ci się wydaje!’” – pisze Brian Porter-Szűcs w konkluzji Całkiem zwyczajnego kraju. Amerykański profesor, jak każdy historyk, ma swoje jasno określone poglądy, jednak pisze z miejsca, w którym historia nie jest wykorzystywana do reprezentowania interesów jednej grupy; jego opowieść uwzględnia punkt widzenia wszystkich warstw społecznych – zarówno elit, jak tych, którzy są i byli przez te elity wykluczani, choć to głównie tym ostatnim – chłopom, robotnikom i mniejszościom etnicznym – oddaje głos.

59,90 

59,90 

E-book już dostępny w księgarniach internetowych
SKU: 9788395797347 Kategoria: Tagi: , ,

Opis

Całkiem zwyczajny kraj. Historia Polski bez martyrologii wpisuje się tym samym w coraz bardziej popularny nurt pisania historii naszego kraju, który bierze pod uwagę nie tylko jej wymiar polityczny, ale przede wszystkim społeczny. Portera-Szűcsa mniej interesują wojny między mocarstwami, a bardziej to, jak żyło się na co dzień zwykłym ludziom. Jego książkę można postawić na półce obok Fantomowego ciała króla Jana Sowy i Ludowej historii Polski Adama Leszczyńskiego – od powyższych, znakomitych prac odróżnia ją jednak popularyzatorski charakter. Całkiem zwyczajny kraj jest tak przystępnie napisany, że z powodzeniem mogą (i powinni!) przeczytać go licealiści. Autor odwraca bowiem perspektywę, jaką znamy ze szkolnej narracji, i czyni „historię niezbyt dokładnie określonego obszaru w północno-wschodniej Europie” fragmentem szerszych procesów globalnych. Historia powszechna nie stanowi tu tła dla wyjątkowości polskiego losu; co więcej – Brian Porter-Szűcs dowodzi, że ten los jest dosyć typowy.

Książka Portera-Szűcsa obejmuje okres od 1795 roku, a więc ostatniego rozbioru Rzeczypospolitej szlacheckiej, do dzisiejszych rządów PiS. Osią rozważań tego historycznego eseju jest kształtowanie się w Polsce świadomości narodowej oraz idei państwa. Jego niezwykłą zaletą – „czuła narracja”, która zdaje sprawę z wielości perspektyw, nie poddając ich ideologicznej ocenie. Ze zrozumieniem traktowane są tu obie strony obecnego sporu, jaki toczy się w Polsce, które autor określa mianem merytokratów i wspólnotowców. Autor polemizuje jednak z wyobrażeniami, jakimi karmią się ci ostatni. Naród nie jest u niego metafizyczną kategorią, duchem, który tchnął w lud tej ziemi wraz z przyjęciem chrztu przez Mieszka I, lecz „narzędziem językowym, jakim ludzie się posługują, by nadać światu znaczenie”. Tak rozumiana polska tożsamość zaczęła się kształtować dopiero po rozbiorach w środowisku zróżnicowanym klasowo, etnicznie i religijnie. Jak pisze Porter-Szűcs: „W pierwszych dziesięcioleciach tworzenia narodu polskiego pomysł, że Polak musi być rzymskim katolikiem mówiącym po polsku, brzmiałby co najmniej dziwacznie”.
Opowieść amerykańskiego historyka zrywa romantyczne dekoracje i wystrzega się dramatyzacji, twardo stąpając po ziemi. Zamiast mitów, woli statystyki, które dobrze uzmysławiają proporcje.

Mówicie, że żyjecie w nienormalnym kraju? Porter-Szűcs ripostuje: „Polacy wiodą życie ‘nienormalne’ w tym znaczeniu, że wiedzie im się lepiej niż większości ludzi na świecie. Przewidywana długość życia w Polsce to 78,5 roku, o wiele więcej niż globalna średnia (72,6) (…). Z dochodem na mieszkańca, wynoszącym 27 626 dolarów rocznie współcześni Polacy zajmują 41. miejsce na świecie.”. Wspominacie stan wojenny jako okres wyjątkowych represji? Porter-Szűcs reasumuje: „Łącznie przez dwa lata stanu wojennego (1981–1983) śmierć wskutek przemocy władzy poniosło 56 osób, kolejne 40 osób powiązanych z ‘Solidarnością’ zginęło w niewyjaśnionych okolicznościach. (…) Krwawy zamach stanu w Salwadorze w 1979 roku kosztował życie 35 tysięcy ludzi. Bilans powstania w Korei Południowej w latach 1979–1980 to 60 tysięcy aresztowań i co najmniej 340 zabitych. Inny przewrót, do którego doszło w Polsce XX wieku, czyli zamach majowy, dokonany przez Józefa Piłsudskiego, pochłonął 594 ofiary”. Macie wątpliwości, czy kompromis okrągłego stołu był dobry? 4 czerwca 1989 roku, gdy Polacy głosowali w pierwszych wolnych wyborach, na placu Tian’anmen armia na polecenie chińskich władz krwawo stłumiła protesty opozycji, która domagała się wolności słowa. Ilu zginęło wówczas ludzi? Szacunki wahają się od kilku do kilkunastu tysięcy.

Historia ostatnich kilkuset lat naszego obszaru w ujęciu Portera-Szűcsa nie jest „marszem z jednego pola bitwy w drugie”, lecz opowieścią o tym, czy ludzie mieli co jeść, dlaczego emigrowali do miast, czy tam powodziło im się lepiej niż na wsi, czy byli zaopatrzeni w bieżącą wodę i elektryczność, czy mieli łatwy dostęp do szkół i lekarzy. Wartością tej opowieści jest umieszczenie w jej centrum pojedynczego człowieka – z jego strapieniami, marzeniami, szczęściem i cierpieniem. „Polska nie jest ani zbiorową męczennicą, ani zbiorowym czarnym charakterem. Polska to grupa ludzi, którzy byli zmuszeni przez ostatnich kilka wieków zrozumieć zmieniający się świat, i właśnie te ich wysiłki są tematem mojej książki” – czytamy. Porter-Szűcs odrzuca dominujące dziś w szkole oraz mediach rozumienie historii jako fabularyzowanej biografii wspólnoty narodowej, którą zdobi mitologia podtrzymująca tradycję. Odchodzi od martyrologii i jasno pokazuje, że losy narodu nie są codzienną troską jednostek. Większość zawsze jest apolityczna, a najpodlejsze ustroje przynoszą ludziom materialne korzyści. Autorytarne rządy niekoniecznie czynią życie gehenną – i właśnie dlatego, jak pisze Porter-Szűcs, są tak groźne.

Newsletter