Promocja!

Historia głupich idei albo duch narodu w świątyni nauki

Czy naukowcy dążą do poznania świata? Z pewnością tak, ale na tej drodze czeka ich tyle przeszkód i pułapek, że cel rzadko zostaje osiągnięty. Prawda naukowa budzi ogromne emocje, i to nie zawsze zdrowe. Potrafi zapewnić prestiż, pieniądze i władzę nad umysłami. Raz ustanowiona, obrasta w katedry, etaty i publikacje, a armia ludzi, którzy związali z nią swoje życie, broni jej jak niepodległości i coraz rzadziej pyta, czy faktycznie jest prawdą. Rasowa, narodowa i płciowa wyższość; wypisana na twarzy skłonność do występku; minerały, drzewa i skorupiaki wyznaczające naturalny zasięg występowania narodów – nie ma idiotyzmu, który trafiwszy na sprzyjające okoliczności, nie urośnie do rangi naukowego pewnika.

44,00 48,00 

44,00 48,00 

Książka w twardej okładce
48,00 
E-book
44,00 
SKU: 9788396391162 Kategoria:

Opis

Świadomi tego uwikłania nauki, dzisiejsi filozofowie odmawiają jej czasem jakiegokolwiek sensu poza kontekstem społecznym: prawdą jest to, co tu i teraz za nią uchodzi, nic na to nie poradzimy. Ale czy ich radykalna teza zasługuje na miano odkrycia? „Być może kryzys, który dziś dostrzegamy, wcale nie jest nowy – pisze Maciej Górny. – Co jeśli nauka bynajmniej nie schodzi na złą drogę, tylko kroczy nią od samego początku, jeśli jej «wypaczenia» są normą, a stan pożądany tylko rzadkim wyjątkiem albo wręcz odległym ideałem?”

Tematem tej książki nie są poronione pomysły wynalazców i fantastyczne teorie na bakier ze stanem badań. Szaleństwo, które od zawsze towarzyszyło nauce, jest właściwością jednostek, głupota zaś to cecha zbiorowości, powiada Górny. Ta druga nie ma za grosz polotu: nie lubi oryginalności, dba o komfort myślowy ogółu, godzi działalność naukowców z obowiązująca normą, oczekiwaniami wspólnoty narodowej i państwa. Szaleństwo jednostek widać od razu, głupotę zbiorowości po czasie, najczęściej gdy jej „racjonalna” działalność doprowadzi do katastrofy. Kolejne pokolenia patrzą wstecz z wyżyn własnej „racjonalności” i nie mogą się nadziwić bezrozumności przodków.

Historia głupich idei to panorama zbiorowych obłędów nowoczesnej Europy, które kwitły w majestacie nauki swojego czasu. Spotkamy tu patriotów-mizoginów oskarżających wrogie państwa o niestałość uczuć, histerię i zdradę. Antropologów mierzących czaszki jeńców wojennych, aby pogrążyć wroga także na polu rasowym. Psychiatrów diagnozujących niebezpieczną chorobę pacyfizmu i próbujących leczyć ją elektrowstrząsami. Przedstawicieli nauki zobaczymy w sztabach armii szykujących się do inwazji, na konferencjach pokojowych dzielących terytoria podbitych państw, w organach administracji terytoriów okupowanych i w gronie planistów zbrodni przeciw ludzkości.

W tej opowieści wiele miejsca zajmuje Polska i marzenie o Polsce. Po upadku powstania styczniowego Franciszek Duchiński dowodził w rozlicznych pismach, że z rasowego punktu widzenia Rosjanie nie są Słowianami, w ogóle nie należą do europejskiej wspólnoty narodów, a zatem porażka Polaków jest de facto porażką całej Europy. Wpierany przez Hotel Lambert, paryski emigrant szerzył swoje idee ze sporym powodzeniem. Biorąc na cel słowianofilską iluzję braterstwa na wschodzie kontynentu, z Rosją w roli patrona i przewodnika, doprowadził do zmiany nazwy katedry w Collège de France i reformy programów nauczania we francuskich szkołach.

Argumenty rasowe wracały w polskiej debacie politycznej po wielekroć, a po 1918 roku odegrały kluczowa rolę w kreowaniu obrazu wieloetnicznej społeczności odrodzonej Polski. Antropologiczne dossier narodów zamieszkujących ziemie dawnej Rzeczpospolitej było nader bogate i gotowe na długo przed konferencją pokojową w Wersalu.

„Czy nauka zanurzona w życiu społecznym i w sporach politycznych, budująca narody i państwa, a nade wszystko zohydzająca bliźniego o innym pochodzeniu, należy do przeszłości? Niewiele na to wskazuje” – pisze Maciej Górny. I omawiając ostatnią bohaterkę tej błyskotliwej, odważnej i aktualnej książki, ideę grantu naukowego, dodaje niepokojące zdanie: „Najprostsze metody sterowania nauką nie wymagają użycia przymusu”.

____________________

Takie książki to jest prawdziwa obrona dorobku człowieka, właściwego jego postrzegania, świadomości możliwego popełnienia błędu. Czytanie jej jest ważnym spotkaniem wzbudzającym pokorę, właściwą skromność i niepewność. To dobry przykład pedagogiki, ja będę kupował to w prezencie i rozdawał czasem egzemplarz tym, którzy nie wiedzą, że nieludzkie systemy to błędy interpretacji, a właściwa ocena rzeczywistości i posłużenie się faktem wymaga wiedzy a nie opinii.

Mich Pabian

Po szczególnie grząskim gruncie stąpają koncepcje konstruowane i konserwowane dwutorowo – naukowo oraz politycznie. O tym mniej więcej traktuje niezmiernie ciekawa książka Macieja Górnego „Historia głupich idei albo duch narodu w świątyni nauki”  zbiór esejów o (przeważnie lukratywnych) związkach nauki z ideologią państwa i narodu w czasach, gdy chętnie spoglądano na kształt czaszek i krzywiznę nosów. Górny, łączący wiedzę na temat dziejów nauki z dogłębną erudycją w kwestii historii Europy Środkowej i Wschodniej, opisuje „teorie naukowe oraz idee społeczno-polityczne uznawane obecnie za zbrodnicze, błędne bądź niemądre, ale kiedyś cieszące się szerokim uznaniem”.

Piotr Kofta, „Dziennik Gazeta Prawna”

Informacje dodatkowe

Format

Książka w twardej okładce, E-book

Opinie

Na razie nie ma opinii o produkcie.

Napisz pierwszą opinię o „Historia głupich idei albo duch narodu w świątyni nauki”

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Newsletter