Siódmy koń. Opowiadania zebrane

Leonora Carrington – najważniejsza malarka surrealistyczna, pisarka, skandalistka i feministka brytyjskiego pochodzenia. Była partnerką Maxa Ernsta i przyjaźniła się w Pablem Picassem. W Polsce znamy ją z powieści Trąbka do słuchania, bez mała kultowej. Teraz przyszedł czas na opowiadania. Gdyby szukać dla Carrington literackich powinowactw ze współczesnych jej pisarek należałoby wymienić Jane Bowles i Clarice Lispector: autorki, które w opresyjnym dla kobiet otoczeniu próbowały wyrwać sobie przestrzeń wolności, szukając schronienia w świecie snu, często uciekając się do teatralnych gestów, a zarazem zyskując samoświadomość, której ceną było wyobcowanie.

Kategoria:

Opis

Co zrobić, kiedy perspektywa balu w gronie rodziców i ich gości wydaje się nie do zniesienia? Można uciec się do pomocy własnych znajomych. Bohaterka Debiutantki poznaje w zoo młodą hienę, a ta nigdy jeszcze nie była na balu i po prostu zżera ją ciekawość. Poza wyglądem zwierzęcia nic stoi na przeszkodzie, by poszło na bal zamiast przyjaciółki. Trzeba zatem znaleźć stosowne przebranie. Strój zamordowanej i zjedzonej pokojówki, która właśnie puka do drzwi panieńskiego pokoju, świetnie się nada. Jej odgryziona twarz będzie znakomitą maską.

To najsłynniejsze bodaj opowiadanie Leonory Carrington wiele mówi o jej wyobraźni i zdradza pragnienia bohaterek, z którymi dzieliła niejedną udrękę. Zwierzęta są ich najwierniejszymi przyjaciółmi, a do wyższych sfer i hieratycznych porządków odnoszą się z nieskrywaną pogardą. Metamorfozy postaci, krwawe obrzędy i jatki otwierają im drogę ucieczki z nieprzyjaznego świata i pozwalają rozprawić z wrogami.

Zwierząt tu co niemiara, i zwykle są elokwentne. Nie brakuje też ludzko-zwierzęcych hybryd, także wygadanych, rodem pewnie z celtyckich mitów, którymi w dzieciństwie karmiła autorkę pochodząca z Irlandii babka. Areną przygód tych przedziwnych stworzeń są zwykle dwór albo salon, spotykają tam ekscentrycznych arystokratów, przedstawicieli nauki i medycyny, ministrów i premiera, a nawet samą królową. Dworska i salonowa etykieta jest dla Carrington niewyczerpanym źródłem inspiracji, subwersja kodeksów i protokołów, które w młodości próbowały wytyczyć granice świata pisarki, sprawia jej wielką radość. Autorka Siódmego konia buduje swój literacki świat z parodii i kpiny, a te działają najlepiej, gdy przedmiot żartu zna się z autopsji.

Osobne miejsce w historiach Carrington zajmują osoby duchowne – zakonnice, księża i urzędnicy Kościoła, często rozmiłowani w przyjemnościach życia. Walka o dusze bohaterek to stały motyw tej prozy i choć te wyczuwają hipokryzję kleru na kilometr, to trudno się oprzeć wrażeniu, że pragnienie duchowej doskonałości i mistycznego wtajemniczenia wcale nie jest im obce, choć z pewnością rozumieją je na swój sposób, bez trudu łącząc z bluźnierstwem, czarami i orgiastyczną miłością. Dla tego dzikiego afektu podziały między gatunkami nie stanowią przeszkody: „Virginia, cała drżąca, splunęła w ogień, rzuciła urok na słowa miłości – czytamy w opowiadaniu Kiedy przechodzili. – Bała się urody [dzika] Ignama. Potem splunęła do kotła, zanurzyła wargi we wrzącym płynie i przełknęła duży haust. (…) Podniecone koty, miaucząc wniebogłosy, wczepiły się pazurami w siebie nawzajem, po czym rzuciły się tłumnie na Virginie i Ignama, którzy zniknęli pod górą kotów. I tam oddali się spółkowaniu”.

Wyobraźnia Carrington nie zna granic. W jej mistrzowskich miniaturach zdarzyć się może wszystko. Słychać w nich echo Alicji w Krainie Czarów, ale w świecie surrealistki bohaterka Lewisa Carrolla wypadłaby jednak blado i niewinnie. „Cóż to był za widok! – można wykrzyknąć po lekturze tej książki. – Pięćdziesiąt czarnych kotów, tyle samo żółtych, no i ona, choć wcale nie było pewne, czy jest człowiekiem”.

Newsletter